W dniu dzisiejszym w radomskim Sądzie Okręgowym zapadł wyrok zasądzający zadośćuczynienie za więzienie w okresie stanu wojennego Grzegorza Ochni, naszego kolegi ze Związku Piłsudczyków Radom. Grzegorza reprezentował radca prawny dr Karol Sońta. Dr Sońta jest również członkiem naszego Związku. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Nie jest to pierwsza działalność Karola Sońty na rzecz osób represjonowanych za walkę z komuną. W latach 90-tych i na początku naszego wieku pomagał składać wnioski lustracyjne i sądowe osobom poszkodowanym w radomskim czerwcu 1976 roku.

Karol Sońta w znaczący sposób finansowy wsparł również wydanie publikacji Związku Piłsudczyków Radom:

Grzegorz Ochnia, Od Solidarności do Niepodległości, Radom 2024

Krzysztof Bińkowski, Tylko jeden rok - Dziennik stanu wojennego, Radom 2025

21 maja 1988 roku radomski Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego przedstawił spektakl pt. „Gałązka Rozmarynu”. Jak wiadomo temat niepodległości Polski był w czasach PRL (1945–1989) jednym z najniebezpieczniejszych obszarów dla Służby Bezpieczeństwa (SB) oraz władz komunistycznych, ponieważ uderzał w fundamenty ich legitymacji, opartej na sojuszu z ZSRR. W ramach tej walki z pamięcią o suwerennej II Rzeczypospolitej radomski Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych przeprowadził operację specjalną o kryptonimie „Marszałek”.

Prowadząc badania w ramach „Opracowywania i realizacji operacji specjalnych służb bezpieczeństwa PRL w związku z tworzeniem list wrogów systemu po 25.06.1976 r. na terenie byłego województwa radomskiego oraz wprowadzanie ich w czyn – zwłaszcza po 13.12.1981 r.” Dariusz Duralak podjął się analizy zgromadzonych materiałów. Warto dodać, że dotychczas temat ten nie został podjęty w żadnym (jedyne, jakie dotychczas zajęło się tym okresem jest praca zbiorowa pt. "Solidarność Ziemia Radomska w dokumentach 1980-1989, Lublin 2010) opracowaniu IPN.  Oto owoc jego pracy.

ANALIZA OPERACJI „MARSZAŁEK” – RADOM 1988

Sygnatura akt: IPN Ra 05/845

Jednostka prowadząca: Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Radomiu (Wydział V)

    ppor. Andrzej Nowak – Inspektor Wydziału V. Główny autor planów operacyjnych i meldunków ze spektaklu. To on bezpośrednio nadzorował "ekipę TV" i sporządzał wnioski o zakończenie sprawy.

    kpt. Ryszard Wołoszyn – Zastępca Naczelnika Wydziału V WUSW w Radomiu. Osoba zatwierdzająca kluczowe decyzje i nadająca bieg administracyjny sprawie.

    mjr J. Mańturz – Naczelnik Wydziału V, sprawujący ogólny nadzór nad działaniami pionu zajmującego się ochroną gospodarki i zwalczaniem opozycji w zakładach pracy.

    plut. S. Stanios – Wspomniany w dokumentach jako funkcjonariusz pomocniczy przy czynnościach ewidencyjnych.

I. Wstęp: Geneza i kontekst polityczny

Sprawa operacyjnego sprawdzenia o kryptonimie „Marszałek” stanowi unikalny wgląd w metody działania Służby Bezpieczeństwa w schyłkowym okresie PRL. Akcja została zainicjowana w maju 1988 roku, w czasie, gdy nastroje społeczne w Polsce ponownie gęstniały, a opozycja solidarnościowa coraz śmielej wykorzystywała wydarzenia kulturalne do manifestowania dążeń niepodległościowych.

Bezpośrednim impulsem do wszczęcia działań była informacja o planowanym wystawieniu spektaklu „Gałązka rozmarynu” w Teatrze Powszechnym im. Jana Kochanowskiego w Radomiu. Sztuka ta, opowiadająca o Legionach Piłsudskiego, niosła ze sobą ogromny ładunek emocjonalny i patriotyczny, co w oczach ówczesnych władz stanowiło realne zagrożenie dla „ładu i porządku publicznego”.

II. Rozpoczęcie działań i źródła informacji

Zgodnie z „Wnioskiem o wszczęcie sprawy operacyjnego sprawdzenia”, SB uzyskała dane wywiadowcze od dwóch kluczowych źródeł: Tajnego Współpracownika (TW) ps. „Zenek” oraz Kontaktu Operacyjnego (KO) ps. „MK”. Informatorzy ci donieśli, że działacze Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność” Ziemia Radomska zakupili zbiorowo około 50 biletów na spektakl wyznaczony na dzień 21 maja 1988 roku.

Głównym celem operacji było:

    Rozpoznanie składu osobowego grupy udającej się do teatru.

    Niedopuszczenie do jakichkolwiek „wrogich wystąpień”, takich jak rozwijanie transparentów, wznoszenie haseł czy dystrybucja nielegalnych wydawnictw (ulotek).

    Dokumentacja przebiegu wydarzenia za pomocą środków technicznych.

 

Miał rację Adam Pragier pisząc: „Historia będzie notowała skrzętnie wszystko, co w Piłsudskim było wielkie. A legenda – wiele mu przebaczy i uwydatni tylko to, co będzie krzepiąc na dzień dzisiejszy i na przyszłość. Chyba tak już jest, że bez znamion wielkości, choćby w pewnym okresie życia człowieka, legenda nie powstanie”.

Chociaż Polacy widzą postać Marszałka odmiennie i mają w dużej mierze „migawkowy” obraz Jego nieśmiertelnych czynów - np. krytykują Maj 1926 r. ze strachu przed ujawnieniem prawdy o sobie lub z przesadnego, ślepego hołdowania wrogom RP - to konstatacja może być ostatecznie tylko jedna. 
Gardzili Józefem Piłsudskim komunistyczni degeneraci, opluwali Go wywyższający się zdrajcy z endecji, krytykowała bezideowa szajka złodziei mienia państwowego podatna na antydemokratyczne hasła i korzystająca z podpowiedzi „filozoficznych” swego tresera: Wincentego Witosa - a Marszałek trwał nieugięty w zamiarze zapobieżenia upadkowi dobrych obyczajów. Prowadząc wytrwale po 1926 r. Polskę ku mocarstwowości, odnowił dziedzictwo świata wolności i wcielił wartości nieprzemijających. Co jest czynem szczególnie trudnym, ale i uprzywilejowywanym dla polityka skutecznie integrującego poniżony naród.  
Dziś spór o wielkość „marszu na Warszawę” często toczy się w odniesieniu do całej pomajowej historii II RP. Trzeba przyznać obiektywnie, iż przeciętny poziom wiedzy o przyczynach Maja, niestety dalej pozostaje przerażająco niski. Wynika on faktycznie z odpowiednio ułożonej propagandy rodem z prymitywnej kuźni endeckiej oraz z przyswajania wieloletnich kłamstw, a najpewniej z indoktrynacji sił antypolskich, nastawionych wrogo do rozwijania świadomości Polaków. Pierwszym sygnałem kryzysu prawdy przesłaniającym nader często obraz tego, co się niezwykłego wydarzyło, była zawsze reglamentacja czynów godnych pochwały.  
Publikacja CUD 1926 ROKU pokazuje drogę od warcholstwa pospolitych kryminalistów, szantażystów, wykolejeńców, depresyjnych sadystów i winowajców zbrodni w Zachęcie - do Polski polityków uczciwych, myślących o moralności w życiu publicznym i budujących bezpieczną przyszłość. 

Wojciech Stpiczyński, 03.04.2026 r.

 

 

Wybitna pisarka - Maria Dąbrowska - w diariuszu pod datą 17 maja 1926 r. zanotowała :„Na razie został postawiony postulat czysto moralny: nie wolno igrać z honorem żołnierza, rozkradać mienia narodu, ani żyć pozorami na pokaz. [...] Starły się w Polsce dwa narody moralne. Jeden naród twórczości i doskonalenia się, docierający do istoty zagadnień, i drugi naród – naród kłamstwa. Zostały stworzone warunki dla nowego życia”. Kazimiera Iłłakowiczówna wtórowała jej tak: „Jako ogólną uwagę o wypadkach majowych dodać należy, że wydobyły one kraj z nieporządku i niemoralności politycznej, były więc nadzwyczaj w skutkach zbawienne”.

Z dystansu czasu widać najlepiej, iż polityka sanacyjna Józefa Piłsudskiego - jako tama postawiona nierównościom społecznym - wskrzesiła etap wznoszenia Polski uporządkowanej moralnie. Polski nowej, dźwigającej się z półsnu, zapóźnienia, niepewności oraz stęsknionej za idealnym stanem stosunków wewnętrznych, bez współczynnika tymczasowości. Wiemy dziś dobrze, iż wynikająca z ówczesnych realiów potrzeba natychmiastowego przerwania koszmaru łapownictwa partyjnego, wyeliminowała z życia politycznego męty żyjące na koszt Polski. W tej bezideowej masie faryzeuszy bez uzdolnień, każdy był inny, lecz nie przeszkadzało im to w najmniejszym stopniu kraść majątku narodowego. Łupić własność Polaków. Istoty myśli sanacyjnej zatem nie można lekceważyć, gdyż brak zrozumienia interesu narodowego przed Majem, miał ścisły związek z maksymalnym rabunkiem dóbr II RP. Wszak w warunkach degenerującej „próżni” (znienawidzonej sejmokracji), chciwego, nienasyconego egoizmu PSL, brutalizacji języka endecji oraz niechęci do przełomu politykierów z kręgu kuglarzy Chjeno-Piasta, osobista odwaga Marszałka Piłsudskiego doprowadziła do odblokowania ubezwłasnowolnionego społeczeństwa. W pomajowym czynie modernizacji kraju, właśnie poczucie odgrywania podmiotowej, współdecydującej roli przez społeczeństwo było – co znamienne – czynnikiem dynamizującym demokratyzację. Nie wolno również zapominać, że podjęcie 12 Maja 1926 r. „boju” z wyrafinowanymi nieudacznikami i parweniuszami, z wybujałym nowobogackim blichtrem notabli, zagwarantowało II RP stabilności ekonomiczną. Dlatego czyn sanacyjny z lat 1926- 1939 przyznał rację tym, który zadbali o szczęście narodu, a nie tym, co strzegli konformizmu w szeregach upartyjnionego Centrolewu Co ważnego należy jeszcze wyakcentować, gdy spieramy się o zdobycze prodemokratyczne lat 1926/1939? Na pewno imponującą formę godnego bytu i postęp gospodarczy stworzony przez tamtą generację piłsudczyków. W tej sprawie przytoczmy opinię ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego: „W życiu państwa przełom dokonany przez Józefa Piłsudskiego rozgraniczył dwie rożne epoki: okres marazmu politycznego i gospodarczego od okresu niewątpliwych i wszechstronnych sukcesów”. Taka jest prawda historyczna, a nie zabetonowane szablony i schematy myślowe, głęboko zapadłe w niereformowalne umysły. A ponieważ Maj pozostał wzorem dla każdej akcji emancypacyjnej, to wypracowana po roku 1926 idea sprawiedliwości społecznej podlega nieustannemu atakowi. Najbardziej zajadłej, mechanicznie przenoszonej demagogicznej swobodzie interpretacyjnej, aranżowanej zasadniczo przez wszystkie nurty, koterie, grupy antyniepodległościowe.

Wojciech Stpiczyński, marzec 2026 r

Fotorelacja z obchodów Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" w Radomiu

 foto:Krzysztof Bińkowski

Zobacz też fotorelację na portalu Twój Radom