Ręka na pomniku – zapomniany epizod z lat 70-tych

 

3 października 1975 roku przy pomniku „wdzięczności dla żołnierzy radzieckich” miał się odbyć uroczysty apel z okazji 31 rocznicy powstania SB i MO, nazywanych zbrojnym ramieniem komunistycznej partii – PZPR. Apelu nie było. O jego odwołaniu raportował w tajnym meldunku specjalnym (numer 0101/75- IPN Ra 04/10 str. 18) do dyrektora gabinetu ministra spraw wewnętrznych i dyrektorów Biura Śledczego MSW i Departamentu III MSW, zajmującego się zwalczaniem opozycji antykomunistycznej komendant wojewódzki MO w Radomiu pułkownik Marian Mozgawa. W raporcie meldował jednocześnie o powołaniu specjalnej grupy operacyjno-śledczej. Powodem było ludzkie przedramię, które zawisło nocą z 2 na 3 października na pomniku „wdzięczności dla żołnierzy radzieckich”, znajdujący się wówczas w parku im. Tadeusza Kościuszki na wprost siedziby Urzędu Wojewódzkiego.

materiały operacyjne SB: IPN Ra 04/327 str 34

NIE CHCEMY DZIŚ OD WAS UZNANIA / Roman Fido
 Dumnie powiewał sztandar „Kadrówki”, dumnie łopotał na wietrze sztandar Związku Strzeleckiego. W niedzielę dwudziestego drugiego października odbyły się uroczystości przy Pomniku Mauzoleum w Żytkowicach. XXXII Marsz Szlakiem Walk Legionów Polskich Radom – Laski przeszedł do historii.
W dziewięćdziesiątą rocznicę odsłonięcia Pomnika Mauzoleum w Żytkowicach i sto dziewiątą rocznicę bitwy pod Laskani – Anielinem odbyły uroczystości wieńczące XXXII Marsz Szlakiem Walk Legionów Polskich Radom - Laski. Minęło już ponad trzydzieści lat, gdy spadkobiercy czynu niepodległościowego brygadiera Józefa Piłsudskiego pierwszy raz wyruszyli na trasę marszu z Radomia przez Pionki do Żytkowic. Tak jak i w 1991 roku tak i teraz Marsz rozpoczął się w sobotę od okolicznościowych uroczystości w Radomiu. Później uczestnicy wzięli udział w zawodach marszowych i udali się na trasę Marszu. Wcześniej organizator Marszu Związek Strzelecki przeprowadził konkurs historyczny, którego finał odbył się w Publicznej Szkole Podstawowej im. Józefa Piłsudskiego w Laskach.
Z pamiętnika uczestnika bitwy 1914: Prawem skrzydłem wychodziły pozycye nasze aż na piaski pod Patkowem. Nieosłonięty lasem pluton podporucznika Błaszkiewicza, dostaje się pod straszny ogień broni ręcznej i karabinów maszynowych, wytrzymuje cierpliwie ogień okopując się pomału. Nagle ranny śmiertelnie w brzuch pada Błaszkiewicz. Nie traci przytomności, zachęca swych żołnierzy do wytrwania i wysyła meldunek, że sam niezdolny jest do kierownictwa ogniem. Przychodzi porucznik Burhardt i obejmuje dowództwo nad tą ważną pozycyą. Wtedy Błaszkiewicz odbiera sobie życie strzałem w serce.
Wieczorem uczestniczy Marszu docierają do Pionek. Tu regenerują swe siły po wielokilometrowych trudach marszowych. Zawsze w barze Smak czeka na nich gorący posiłek a zanim udadzą się na kwatery do życzliwego uczestnikom internatu Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego przed historyczną Legionówką odbywają się okolicznościowe uroczystości patriotyczne.
- Strzelcy, uczestnicy Marszu Szlakiem Walk Legionów Polskich. Kolejny już raz zbieramy się przed tym historycznym budynkiem, który powstał wysiłkiem żołnierzy marszałka Piłsudskiego. Legionówka to jedno z wielu miejsc na tych ziemiach, które jest trwałym dowodem czynu niepodległościowego. Maszerujemy, aby oddać hołd, tym, którzy pierwsi w 1914 roku z bronią w ręku poszli walczyć o naszą wolność – mówił do zgromadzonych Komendant Główny Związku Strzeleckiego i jednocześnie Komendant Marszu Roman Burek.
Z pamiętnika uczestnika bitwy 1914: W Anielinie cisza. Strzały rozlegają się na pół nocny wschód, a przesuwały się coraz bardziej ku wschodowi. Major wysyła patrole do Anielina wprost przez pole, by skonstatowały, w jakim stopniu zajęty jest przez Austryaków. Cofnęły się one niebawem, ostrzeliwane przez Moskali i przez Austryaków, którzy nie byli uprzedzeni o naszym ruchu.
W tym roku w XXXII Marszu oprócz sztandaru Związku Strzeleckiego dumnie na wietrze łopotał również sztandar Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej „Kadrówka”, którego komendantem jest Dionizy Krawczyński z Kielc. W niedzielnych uroczystościach uczestniczyli również przedstawiciele Tradycyjnego Oddziału C. i K. Regimentu Artylerii Fortecznej No. 2 barona Edwarda von Beschi – Twierdza Kraków. Oczywiście zarówno na szlaku jak i podczas podsumowania marszu przy pomniku w Żytkowicach nie mogło zabraknąć licznej grupy Związku Piłsudczyków z Radomia, którego działaniami kieruje Dariusz Sońta.

Płyty Grobu Nieznanego Żołnierza nie ma w Muzeum Historii Radomia im J Malczewskiego. Wikipedia podaje błędne informacje, co do miejsca przechowywania tej płyty. Również  Retropedia Radomia powtarza (trudno zgadnąć kto za kim?) tą błędną informację. Tymczasem wmurowana jest na lewo od ołtarza w podziemiach  Kościoła Garnizonowego na Placu  Konstytucji 3-go Maja. Owszem, w momencie planowania przebudowy świątyni z cerkwi prawosławnej na kościół katolicki w 1925 roku  były plany jej przebudowy na Muzeum Ziemi Radomskiej. Stąd ta pomyłka, co do miejsca przechowywania wspomnianej płyty?

 

foto: Związek Piłsudczyków Radom

Koncepcja muzeum ostatecznie przegrała z projektem radomskiego architekta Kazimierza Prokulskiego zamiany cerkwi na kościół garnizonowy. Dalej w podawanych w różnych miejscach obok działań KPN pojawia się nazwisko Jacka Józefowicza. Oczywiście, odegrał on pewną rolę w działaniach mających na celu przywrócenie historycznego kształtu Płyty Grobu Nieznanego Żołnierza.  Nie mógł jednak mieć nic wspólnego z umieszczaniem napisu:
 "
Tu stanie GRÓB NIEZNANEGO ŻOŁNIERZA  KPN”, gdyż wówczas był jeszcze działaczem PZPR a nie KPN! Zobacz galerię fotografii z manifestacji KPN, zorganizowanej w rocznicę paktu Ribbentrop - Mołotow 23 sierpnia 1989 roku w miejscu, gdzie do 1939 roku znajdowała się ta Płyta. Potem, w 1995 roku odtworzono jej domniemany kształt, rezygnując z otaczającego ogrodzenia i umieszczając pomnik w miejscu napisu KPN. W rzeczywistości znajdował się on  mniej więcej w miejscu dzisiejszej bramy.

W artykułach wikipedii i retropedii wkradły się nieścisłości, co do okoliczności odnalezienia oryginału. A naprawdę było to tak: W czerwcu 2008 roku zgłosił się do Dariusza Sońty, prezesa Związku Piłsudczyków pracownik ochrony budowy prowadzonej na rogu ulicy Reja i Mireckiego (rondo ks. Kotlarza) informując go, że "była straszna panika na budowie, bo znaleziono jakąś historyczną płytę". Według jego słów chciano ją wywieźć jako gruz ale, że było wielu świadków zapadła decyzja by ją schować w piwnicy przedwojennego budynku magistrackiego. Sońta poprosił go, by spróbował zobaczyć co to za płyta? Pracownik dostał się w nocy do piwnicy przez niezabezpieczone okienka i spisał treść napisu na płycie. D. Sońta natychmiast zawiadomił o tym władze miasta i wraz z Sekretarzem oraz Strażą Miejską zabezpieczył znalezisko. Nikt wcześniej nie wiedział jak dokładnie wyglądała oryginalna płyta. Znana była jednak treść napisu. Dariusz Sońta znalazł oryginalną marmurową płytę rozłupaną na pół. Przybyły na miejsce konserwator zabytków uznał jednak, że to jakiś kamień z cmentarza a pracownicy radomskiego muzeum, mimo zapewnień Sońty kiwali głowami z niedowierzaniem. (KB)

Zobacz artykuł Echa Dnia z 20 czerwca 2008 o znalezisku